Wesele i  ślub - Portal weselny - Porady, ciekawostki, baza firm.
23 października 2017, Ignacego, Igi, Jana
STRONA GŁÓWNA REKLAMA REGULAMIN PRACA KONTAKT PARTNERZY NEWSLETTER
ARTYKUŁY
moda ślubna
wydarzenia
prasa ślubna
formalności
obyczaje
organizacja wesela
koszty ślubu
wieczór kawalerski
wieczór panieński
podróż poślubna
księga imion
ciekawostki
kulinarnie
zabawy weselne
sondaże

BAZA FIRM
suknie ślubne
akcesoria ślubne
bielizna ślubna
catering
cukiernie
dekoracje weselne
fotografia
garnitury
jubilerzy; biżuteria
konsultanci ślubni
kwiaciarnie
limuzyny
noclegi
obuwie ślubne
oprawa muzyczna
podróż poślubna
prezenty ślubne
przewóz gości
restauracje
salony fryzjerskie
salony kosmetyczne
szkoły tańca
trunki i napoje
videofilmowanie
zaproszenia
USC

GALERIE śLUBNE
Suknie ślubne
Garnitury
Bielizna
Limuzyny
Biżuteria
Fotografia ślubna
Bukiety ślubne

OGŁOSZENIA
sprzedam
kupię
dam zamienię

Muzyka na weselu

Muzyka na wesela jak z resztą całokształt tej imprezy zmieniała się na przestrzeni dziejów.
Wielu z nas zna  „Wesele” Wyspiańskiego, które nawet po odrzuceniu wszystkich wątków patriotycznych pozostaje nadal zupełnie inne niż dzisiejsze biesiady.
Jeszcze dwadzieścia lat temu wesele to musowo były minimum dwa dni (a raczej dwie noce czy doby), a bywały rejony kraju, gdzie wesele trwało i tydzień cały. Orkiestrę na weselu przede wszystkim miało być widać. A więc tak: pięciu chłopa (a czasami więcej), perkusja (im większa i bardziej kolorowa tym lepiej) musowo z „dziurą do wrzucania pieniędzy” w największym bębnie, akordeon, saksofon lub inny instrument dęty, dwie gitary (solowa i basowa). Skład osobowy oraz instrumentalny czasem nieznacznie odbiegał od „wzorca”, ale niedaleko. Muzyka grana do tańca to głównie rubaszne polki, walce, tanga, muzyka biesiadna. („Jestem sobie krakowianka” „Z tamtej strony Wisły” „Tango Milonga” „Biały Miś” itp...). Główną postacią wesela był  Starosta Weselny. Prowadził on cały bal, przyśpiewywał  Państwu Młodym i poszczególnym gościom i w zasadzie decydował, kiedy bawić się, kiedy tańczyć, a kiedy pić wódkę za zdrowie Młodych. Orkiestra – bo nikt nie ważył się nazwać ich inaczej – miała za zadanie jedynie uzupełnić działania Starosty jakimś skocznym refrenikiem – przygrywką pomiędzy występami Starosty. No i oczywiście grać poleczki i walczyki ile sił.

Zespół taki nie zajmował mało miejsca, ale i wesela kiedyś inne bywały... Wesele na 120 – 150 osób to było małe przyjęcie.  „Orkiestranty” przybywali do domu Pana Młodego gdzie na „żądanie” Starosty odgrywali Panu Młodemu i wszystkim jego gościom zebranym u niego w domu (tzn. każdemu z osobna) marsza weselnego, a przy tej okazji wielki bęben zapełniał się coraz bardziej „papierkami z podobiznami sławnych ludzi”. Następnie cały pochód z orkiestrą na czele wybierał się do Panny Młodej, gdzie powtarzano całą procedurę, po czym grano rzewne pieśni religijne podczas tzw. Błogosławin, a następnie prowadzono cały już orszak Państwa Młodych i ich gości do kościoła. W trakcie ślubu orkiestra miała czas aby dostać się i zainstalować na sali balowej (która często była po prostu podestem przykrytym plandeką). Na sali oczywiście zaczynano od witania gości marszykami weselnymi, aby dopełnić rzeczony „wielki bęben”. A potem to już Poleczki, Walczyki i przyśpiewki Starosty... I tak dzień, noc, dzień... dopóki starczyło sił, jedzenia i picia.




Cóż... czasy się zmieniają, a że najbardziej chłonnym materiałem na przyjmowanie i promowanie zmian są ludzie młodzi (a tak się składa, że to właśnie oni najczęściej „zamąż się wybierają”), więc i tradycja musiała nieco ustąpić i zezwolić na zmiany. Młodzi i goście stali się bardziej wymagający co do muzyki. Zaczęto od zespołów wymagać nie tylko, żeby było ich widać, ale również aby było czego posłuchać. Z racji przenoszenia funduszy rodzinnych z organizacji wesela na opłaty za podróż poślubną czy też własne „M” spadała ilość osób zapraszanych na wesele.  Rozwój techniki natomiast pozwolił zespołom  zaopatrzeć się w bardziej profesjonalny sprzęt muzyczny i nagłośnieniowy. Utwory oparte na dwóch – czterech podstawowych akordach nie stanowiły już wystarczającego repertuaru. Oprócz utworów typu „Tylko we Lwowie” czy „Paloma” zaczęły pojawiać się tzw. utwory ambitne, a więc to co słychać było w radio czy telewizji. W zespołach – zależnie od rejonu Polski – pojawiały się coraz częściej wokalistki, które jak się okazało całkiem nieźle dawały sobie radę z trudami całonocnych występów, a że z reguły mniej trunkowe, więc i z tym wrogiem lepiej walczyły od niejednego morowego orkiestranta. Za to dla ograniczenia wielkości zespołu, choć nie tylko, w wielu zaczęto wprowadzać nowoczesny sprzęt elektroniczny. Jak każde zmiany tak i te miały swoje plusy i minusy, zwolenników i przeciwników. Efekty elektroniczne upiększały brzmienie zespołu, a instrumenty i sprzęt nagłośnieniowy pozwalał zbliżyć je do brzmienia tych „światowych” zasłyszanych w radio czy na koncertach. Zespoły kurczyły się w swych składach zespołowych tak jak kurczyły się imprezy. Dziś impreza 80 – 100 osób to już naprawdę spora impreza. Zespoły dziś musi być słychać (i nie chodzi tu o decybele wypuszczane w eter), a problem „widoczności” zszedł na dalszy plan.
Na salach Balowych zapanowała muzyka w stylu POP, ROCK oraz rytmy latynoskie. Czerwone gitary, Skaldowie, Krzysztof Krawczyk stali się motorem napędowym dla wszelkiego rodzaju Bali nie tylko weselnych.
Coraz lepszy sprzęt pozwalał zespołom osiągać brzmienie niemal takie jak utwory wymienionych wykonawców.
Zespoły w dużej części skurczyły się do składów 2-3 osobowych. Na tej bazie rozwinął się nurt Disco Polo. W początkowym okresie powstało kilka całkiem ładnie grających zespołów i sporo utworów, które były świetnym materiałem do śpiewania, tańczenia i zabawy. No to „Cała  Polska Śpiewa Disco Polo”!!! No i się zaczęło. Coraz to nowe zespoły, którym się wydawało, że potrafią i dadzą radę tworzyć ten nurt spowodowały zalanie rynku całkowitym chłamem, którego nikt nie chciał słuchać, nie chciał się do tego bawić. Na szczęście wiele zespołów weselnych potrafiło znaleźć pewien kompromis pomiędzy tym co łatwe, a tym co ładne. Poziom granej muzyki zaczął się poprawiać, a gdy moda na Disco Polo przeminęła, wrócono do utworów ambitniejszych. Poziom granej muzyki znacząco się podniósł. Na weselach zamiast wszędobylskiego niegdyś „łojdiridi hop sa sa” zaczęły panować nastroje dancingowe, gorące latynoskie samby, a nawet ostre rockowe brzmienia. Jednym słowem utwory z czołówek krajowych a nawet światowych list przebojów.
Dziś idąc na wesele wręcz nie wyobrażamy sobie, żeby zespół nie zagrał nam „Takiego tanga” Budki Suflera czy „Konika na biegunach” w wersji śpiewanej przez Urszulę. Utwory niegdyś grane na weselach często „dorobiły się” nowych, często znacznie bardziej rozbudowanych muzycznie, czy „odmłodzonych” wersji.
Dzisiejsze dobre zespoły potrafią świetnie połączyć tradycję z nowoczesnością i obok „Białego misia” zaproponują np. „Czarne oczy” Ivan&Delfin w wersji techno czy hip hop, a żeby zmiana brzmienia nie była zbyt rażąca pomiędzy wplotą coś z repertuaru Disco Polo (np. wszystkim chyba znany utwór „Jesteś szalona” czy „Mydełko Fa”), coś z Czerwonych Gitar czy Skaldów, ale i latynoskie samby, cha-cha, rumby.
Nie znaczy to bynajmniej, że dziś nie można spotkać zespołów w składach pięcio i sześcioosobowych. Owszem też występują i potrafią często dać „niezłego czadu”, ale tak jak liczebność gości znacząco spadła, tak ilość wieloosobowych zespołów ustąpiła miejsca zespołom 3 osobowym.
Przy tej okazji trzeba jeszcze wspomnieć o nowej profesji, która powstała, a której jeszcze naście lat temu nikt na weselach nie widział. To DJ prowadzący imprezy weselne na wzór dyskotek, chociaż często potrafią znaleźć i zaprezentować nagrania „ z tamtych lat” , biesiadne itp... To jeden ze znaków czasu potwierdzający jedynie tezę, że tradycja musiała ustąpić Młodym. W końcu oni są najważniejsi w tym dniu.
W „czasach współczesnych” gdy ludzie izolują się znacznie bardziej niż kiedyś. A etat Starosty Weselnego pozostaje często nieobsadzony, zespół posiada nie drugoplanowe ale pierwszorzędne miejsce w dbałości o to aby impreza się udała. To zespół prowadzi całą biesiadę, dobiera repertuar do nastroju gości, proponuje różne konkursy i zabawy. Teraz na weselu dobry zespół to więcej niż połowa sukcesu. 

www.zalogag.malopolska.pl



Strona: 1

<- Wstecz Do góry