Wesele i  ślub - Portal weselny - Porady, ciekawostki, baza firm.
18 grudnia 2017, Bogusława, Gracjana, Gracjany
STRONA GŁÓWNA REKLAMA REGULAMIN PRACA KONTAKT PARTNERZY NEWSLETTER
ARTYKUŁY
moda ślubna
wydarzenia
prasa ślubna
formalności
obyczaje
organizacja wesela
koszty ślubu
wieczór kawalerski
wieczór panieński
podróż poślubna
księga imion
ciekawostki
kulinarnie
zabawy weselne
sondaże

BAZA FIRM
suknie ślubne
akcesoria ślubne
bielizna ślubna
catering
cukiernie
dekoracje weselne
fotografia
garnitury
jubilerzy; biżuteria
konsultanci ślubni
kwiaciarnie
limuzyny
noclegi
obuwie ślubne
oprawa muzyczna
podróż poślubna
prezenty ślubne
przewóz gości
restauracje
salony fryzjerskie
salony kosmetyczne
szkoły tańca
trunki i napoje
videofilmowanie
zaproszenia
USC

GALERIE śLUBNE
Suknie ślubne
Garnitury
Bielizna
Limuzyny
Biżuteria
Fotografia ślubna
Bukiety ślubne

OGŁOSZENIA
sprzedam
kupię
dam zamienię

Życie razem na odległość

Niby ze sobą, ale oddzielnie. Łączy ich wiele: miłość, porozumienie, przyjaźń, więzy małżeńskie, czasem też dzieci. Ale gdy decydują się żyć z dala od siebie, wchodzą między nich elementy, które dzielą. Odległość nie zawsze bywa tą najważniejszą z przyczyn. Związki na odległość są bardzo powszechne. Polacy często emigrowali za chlebem, decydując się na rozłąkę z rodziną.

Od pięciu lat, od czasu jak weszliśmy do Unii Europejskiej i otworzyły się dla nas zagraniczne rynki pracy, stale ubywało z ludzi Polski. Według raportu o migracjach po 1 maja 2004 roku, przygotowanego przez doktora Macieja Duszczyka z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, na koniec 2007 roku przebywało przez dłużej niż 2 miesiące poza granicami polski aż 2,27 mln osób. Wśród nich byli tacy, którzy postanowili zostawić bliskich i wyjechać na jakiś czas, aby szybciej zarobić pieniądze na wspólny cel.

Na wspólny cel
Taki wyjazd to niełatwa decyzja, ale argumenty ekonomiczne często przeważają za jej realizacją. Mąż Marty, 30 letni wówczas Jakub, wyjechał do Norwegii na budowę w 2006 roku zostawiając ją z 3 letnim synkiem. W Polsce, w rodzinnej Górze Kalwarii pracował jako majster w firmie budowlanej. Żona pracowała w sklepie z odzieżą. Mieszkali w domu u rodziców Kuby, zajmując pierwsze piętro. Ale chcieli zarobić na swój własny dom. „Kiedy Kuba mi powiedział o swoim pomyśle, powiedziałam, że nigdy się na to nie zgodzę. Zaczęłam płakać. Tyle się już wtedy nasłuchałam o mężach, którzy wyjeżdżali za granicę, na miejscu znajdywali sobie nową kobietę, a o poprzedniej i jej dzieciach zapominali. – opowiada Marta – Przekonywał mnie przez parę tygodni. Robotę na miejscu miał zaklepaną przez kolegów. Kiedy przyjechali do Polski, spotkałam się z nimi i wypytałam o to, jak się tam na miejscu żyje. Tak zdawałam pytania, żeby wysondować, czy będzie miał okazję do poznania innych kobiet. Kiedy usłyszałam, że to praca na nowo powstającym osiedlu domków jednorodzinnych, w odległości 20 kilometrów od małego miasteczka, to się uspokoiłam.

” Jakub wyjechał i zaczęła się tęsknota. Widywali się co miesiąc, czasem rzadziej. „Pisałam do niego maile, wiedziałam, że czyta, ale nie zawsze ma czas odpowiedzieć. Co drugi, trzeci dzień rozmawialiśmy ze sobą przez Skype. Kubie było ciężko, ale cieszył się, że bardzo dobrze zarabia. To co mnie zaczęło martwić, to zachowanie naszego syna – Maćka. Na początku bardzo płakał za tatą. Kiedy Kuba przyjechał do nas po raz czwarty na kilka dni po 7 miesiącach, syn go nie poznał i wystraszył się. Chował się za mnie i nie chciał się przywitać. To był dla mnie sygnał, że albo musimy widywać się częściej, albo Kuba będzie musiał niedługo wrócić.” Stało się inaczej. Kuba znalazł dla Marty posadę salowej w pobliskim szpitalu. Po roku od czasu jego wyjazdu przyjechała z Maćkiem i po przeszkoleniu mogła podjąć pracę.

Kieliszeczek na rozluźnienie
 „Byłam na miejscu, ale nie mieszaliśmy ze sobą – Kuba w barakach dla budowlańców, a ja kilkadziesiąt kilometrów dalej, w pokoju przyszpitalnym. Maciek poszedł tam do przedszkola. Całą rodziną widywaliśmy się w weekendy. To było lepsze dla nas nie tylko dlatego, że mogliśmy się spotykać, ale dużo szybciej udało nam się uzbierać pieniądze na wspólny cel.” – opowiada Marta. Wrócili na początku 2008 roku i dziś mieszkają już we własnym domu. Marcie i Jakubowi udało się przetrwać rozłąkę. Psycholog Monika Zabokrzycka doradza: „Jeden z partnerów wyjeżdża w celach zarobkowych daleko od domu i spotkania będą sporadyczne, obie strony powinny określić, jaki cel chcą osiągnąć i to jest ich wspólna wizja, a nie mrzonka tylko jednego z partnerów.




Należy określić termin, kiedy chce się osiągnąć jakie etapy realizacji. No i podejść do tego z optymizmem, myśleć o przyszłym życiu w pozytywach i nie zamartwiać się na zapas.” Jednak obawy, co się dzieje z drugą osobą pozostają, nawet mimo planu. Marek i Ola, małżeństwo z 5 letnim stażem i dwójką dzieci przeszło przez problemy, które powstały, gdy on wyjechał do Irlandii. Pracował w ubojni. Nigdy w życiu nie napatrzył się tyle na zabijanie, co tam. Wiedział, co będzie robił, zanim wyjechał, ale nie sądził, że nie podoła temu psychicznie. Praca była ciężka i brudna. Żeby odreagować widok ogłuszanych i mordowanych zwierząt, zaczął pić. Ola zorientowała się późno. „Kiedy przyjeżdżał do Polski widać było, że był zdenerwowany, ale sądziłam, że to jest spowodowane podróżą. Nie chciał wiele mówić o pracy. Ale za to mówił, że musi dla rozluźnienia napić się „kieliszeczek” – co wcześniej mu się rzadko zdarzało. Nie protestowałam, ani nie sądziłam wówczas, że to coś poważnego. Poświęcał czas mnie i dzieciom, był czuły i troskliwy, chciał nam wynagrodzić, to, że się długo nie widzieliśmy.”

Sygnały z łóżka
 Pierwsze sygnały, że coś jest nie tak, pojawiły się… w łóżku. Ola uważała ich życie seksualne za bardzo udane. „Przed wyjazdem kochaliśmy się często i dążyliśmy do wzajemnego zaspokojenia. Bardzo mi brakowało seksu, gdy Marek wyjechał. Rozmawialiśmy o tym przez telefon i opowiadał co zrobi, jak wróci. Po pół roku coraz mniej chętnie o tym mówił. Przestraszyłam się, że może mnie tam zdradza. Przyjechał do Polski na tydzień i kiedy byliśmy ze sobą, to nie było takie zbliżenie, jak zawsze. Pozbawione czułości, mechaniczne. Po paru dniach zapytałam, co się dzieje, powiedział, że nic, że może trochę jest zmęczony. Ale wiedziałam, że cos jest nie tak. W 6 tygodni po wyjeździe, zadzwoniłam do niego i niemal nie poznałam. Bełkotał tak, że ledwo rozumiałam, co mówi. Miałam już wtedy pewność, że jestem w trzeciej ciąży. Nie chciałam mieć męża alkoholika.” „Odreagowanie stresu przez używki jest bardzo groźne, bo szybko wciąga w nałóg, dla którego znajduje się usprawiedliwienie – mówi Monika Zabokrzycka. – Gdy taka sytuacja rodzi się wskutek zmiany otoczenia i warunków życia na obczyźnie, nie warto kontynuować pobyt za granicą. Pieniądze nie mogą przysłonić reszty aspektów życia – kochającej rodziny, jej szacunku i miłości. Lepiej żyć szczęśliwie z mniej zasobnym portfelem, niż w dostatku, ale nieszczęśliwie.”

Przywrócić szczęście
 „Wiedziałam, że musze go stamtąd wyrwać – mówi Ola – kupiłam bilet i pojechałam do niego. To co zastałam mnie przeraziło. Mieszkał w brudnym pokoju z walającymi się na podłodze butelkami. To nie był ten Marek, którego znałam. Nie chciał wracać. A ja nie chciałam mu w takiej sytuacji mówić, że jestem w ciąży. Kiedy to usłyszał, zaczął mnie przepraszać, popłakał się. Spakowałam go i następnego dnia wracaliśmy. Poszedł na leczenie i staramy się odbudować nasze wspólne życie, żeby było tak udane, jak przed jego wyjazdem. Te osiem miesięcy zmieniło je drastycznie. Co z tego, że przywiózł trochę pieniędzy – bo dużą część przepijał - kiedy ja teraz boje się, że on może do tego wrócić.” Marek mimo problemów i mimo kryzysu w Polsce niedawno znalazł pracę w oczyszczalni ścieków. Chce wynagrodzić rodzinie całą sytuację, bo czuje się winny. Ola jest w ósmym miesiącu ciąży. Ma nadzieję, że gdy jej córka przyjdzie na świat, będzie się wychowywać w szczęśliwej rodzinie.




Tytuł: Życie razem na odległość
Autor: Ewelina Kitlińska,
www.kitlinska.pl
Źródło: wp.pl, kwiecień 2009



Strona: 1

<- Wstecz Do góry