Wesele i  ślub - Portal weselny - Porady, ciekawostki, baza firm.
17 grudnia 2017, Floriana, Jolanty, Łazarza
STRONA GŁÓWNA REKLAMA REGULAMIN PRACA KONTAKT PARTNERZY NEWSLETTER
ARTYKUŁY
moda ślubna
wydarzenia
prasa ślubna
formalności
obyczaje
organizacja wesela
koszty ślubu
wieczór kawalerski
wieczór panieński
podróż poślubna
księga imion
ciekawostki
kulinarnie
zabawy weselne
sondaże

BAZA FIRM
suknie ślubne
akcesoria ślubne
bielizna ślubna
catering
cukiernie
dekoracje weselne
fotografia
garnitury
jubilerzy; biżuteria
konsultanci ślubni
kwiaciarnie
limuzyny
noclegi
obuwie ślubne
oprawa muzyczna
podróż poślubna
prezenty ślubne
przewóz gości
restauracje
salony fryzjerskie
salony kosmetyczne
szkoły tańca
trunki i napoje
videofilmowanie
zaproszenia
USC

GALERIE śLUBNE
Suknie ślubne
Garnitury
Bielizna
Limuzyny
Biżuteria
Fotografia ślubna
Bukiety ślubne

OGŁOSZENIA
sprzedam
kupię
dam zamienię

Ach, co to będzie za ślub

Zwieńczenie związku, kolejny punkt w programie życia, chwila, w której klamka zapadła? Tak beznamiętnie mówią o ślubie ci, którzy są chwilę przed lub chwilę po ceremonii. Ale kiedy głębiej drążysz temat, okazuje się, że ślub jest dla nich najważniejszym dniem w życiu. Ale nie uprzedzajmy wypadków.

Dla wielu osób ten dzień jest jednym z tych najważniejszych w życiu. Wywołuje mnóstwo emocji - zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, rodzi wiele pytań, dylematów, bo kiedy zapragniecie wziąć ślub, trzeba będzie podjąć wiele decyzji związanych z ceremonią. panna młoda
Ania i Piotr, bohaterowie naszego reportażu, skorzystali z pomocy profesjonalistki, by ślub był spełnieniem ich marzeń. Ale każdy z nas ma
inne marzenia i każdy ślub jest inny. Nie mniej jednak warto, by ten dzień budził po latach ciepłe wspomnienia, a nie jawił się jako koszmar. Dlatego podpowiadamy ci, jak zająć się przygotowaniami do ślubu i wesela, aby wszystko było łatwe i przyjemne, a wy tego dnia wypoczęci i szczęśliwi.

Ślub ma być romantyczny, wesele z przepychem

A już przed ołtarzem powiem ci: Zapnij pasy!
Popularny warszawski pub w centrum miasta. Godzina 19. Agnieszka (34), wysoka, szczupła blondynka, (dyskretny makijaż, elegancki kostium), wygląda jak młoda bizneswoman, pośredniczka w handlu nieruchomościami. Może doradca finansowy. W rzeczywistości reprezentuje kilkuosobową firmę, która organizuje śluby i wesela. W kolorowym tłumie wypatruje swoich klientów, z którymi umówiła się właśnie w tym miejscu na spotkanie.
Są! Ania (27) i Piotr (27). Od rana nie mieli czasu nic zjeść, więc z pośpiechem pałaszują włoskie kluski, by chwilę później z uwagą oglądać zdjęcia, które pokazuje im Agnieszka. Na fotografiach okoliczne dworki i pałace. Obłożone terminami. Na niektóre miejsca trzeba czekać rok. Albo zdecydować się na ślub w nietypowym terminie, np. w maju, w piątek.
Ania celuje palcem w dworek, pięknie podświetlony, z bujnym ogrodem. Piotrowi bardziej podoba się okazały pałac. Muszą pojechać na miejsce osobiście, przyjrzeć się z bliska, wybrać to, które ich zachwyci.
Bo tak sobie postanowili - ślub ma być romantyczny, wesele królewskie, z przepychem. "To jedyny taki dzień w życiu" - mówią. "Coś więcej, niż założenie tego żelastwa na palec".


Ślubna epidemia, eksternistyczne bierzmowanie

Od siedmiu lat Ania i Piotr są w stałym związku. Od pięciu mieszkają razem. Jeszcze niedawno mieli inne pomysły na wspólne życie. Chcieli zarejestrować konkubinat. Zgodnie z nowym prawem. Ale w tym momencie ich rodzice zaprotestowali. "Już dosyć tego!" - naciskali. "Kiedy wreszcie weźmiecie ślub? Jak normalni ludzie?!".
A poza tym, co tu kryć, dopadła ich ślubna epidemia. Wszyscy ich znajomi się pobierają albo chrzczą dzieci. Coraz częściej słyszą wśród przyjaciół nowe hasło: "Trzeba zaliczyć ten kolejny punkt programu". Czytaj - wejść w dorosłe życie, założyć prawdziwą rodzinę.
I jakoś tak, dzień po dniu, Ania i Piotr zaczęli się do tego przymierzać. Wyobrażać sobie tę chwilę. I nagle okazało się, że jeśli to ma już nastąpić, musi być niezwykłe. Ślub najlepiej w gotyckiej kapliczce, wesele w zamku - w strojach z epoki. Trzysta kilometrów od miejsca zamieszkania. Na powitanie salwa z zabytkowej armaty.
Rodzice postawili veto. To oni byli sponsorami, więc Ania i Piotr położyli uszy po sobie, ale nie chcieli rezygnować z marzeń. I wtedy właśnie okazało się, że zorganizować ślub i wesele według własnych wyobrażeń, to wcale nie jest prosta sprawa. Załatwić eksternistycznie bierzmowanie. I przyspieszony kurs tańca, (bo kto teraz tak naprawdę tańczyć potrafi?). I na czas miejsce w kościele. I w terminie sprowadzić wymarzoną suknię ślubną, i nanieść krawieckie poprawki. Zorganizować w wyśnionym miejscu wesele. I przy okazji zaaplikować gościom mnóstwo niezapomnianych atrakcji. Jak to wszystko ogarnąć - setki telefonów, dziesiątki spotkań - w sytuacji, kiedy oboje pracują i się jeszcze uczą?
Ale, od czego jest internet? Wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę hasło "ślub" i pojawiają się linki do stron wielu firm organizujących to szczególne wydarzenie. Ale internet to mało. W grudniu zeszłego roku Ania i Piotr wybrali się oboje na targi ślubne. Obejrzeć oferty, podpatrzeć ślubną modę, znaleźć firmę, która będzie odpowiadała im najbardziej.
Zobaczyli zdjęcia w albumie Agnieszki. Urzekły ich koty baraszkujące na jej ślubnej sukni z jedwabiu. Uwiodły motyle, nie dowierzali własnym uszom. Jak to? Firma organizująca śluby, współpracuje z hodowcą motyli? I co? Potem te wyhodowane specjalnie w tym celu owady wypuszcza się na młodą parę zamiast standardowych gołębi i balonów? Taki romantyzm? Ale czad!

 

Tekst: Maria Mamczur, Ewa Klepacka-Gryz, psycholog
Artykuł został umieszczony dzięki uprzejmości www.olivia.redakcja.pl




Strona: 1

<- Wstecz Do góry